Uciekliśmy.
Jakaś opuszczona fabryka- jej ruiny.
Echo kroków dudniło dookoła.
Myśli nie głuchły ani na moment.
Zatrzymaliśmy się- rozpaliłem ognisko.
Ona ani razu się nie odezwała.
Siedzieliśmy słuchając trzasku płonącego drzewca.
Wypytywałem ją o rodzinę- nie odpowiedziała nic.
Kolejne niepewne schronienie.
Pozostaje nam czekać na koniec.
Pozostaje nam przeżyć.
niedziela, 21 kwietnia 2013
piątek, 19 kwietnia 2013
Day 2
To była dziewczynka.
Zakrwawiony strój.
Jest w szoku, nie odezwała się ani słowem.
W pobliskim sklepie znalazłem jakieś rzeczy do zjedzenia.
Fasolka w puszce, jakieś suchary, batoniki.
Dałem jej jeść- nie chciała.
Wziąłem miskę, nakarmiłem ją.
Nie protestowała.
Muszę znaleźć jakieś inne schronienie dla nas.
Tam gdzie będzie cieplej.
Znowu słychać huki.
Krzyki żołnierzy niosły się po peronie metra.
Dziewczynka schowała się za mną. Znów płakała.
Zatkałem jej usta rękawem- jeszcze by nas usłyszeli.
Kolejne kroki w tunelu-wiele kroków.
Żołnierze, czemu akurat tędy ?!
Trzeba znikać.
Zakrwawiony strój.
Jest w szoku, nie odezwała się ani słowem.
W pobliskim sklepie znalazłem jakieś rzeczy do zjedzenia.
Fasolka w puszce, jakieś suchary, batoniki.
Dałem jej jeść- nie chciała.
Wziąłem miskę, nakarmiłem ją.
Nie protestowała.
Muszę znaleźć jakieś inne schronienie dla nas.
Tam gdzie będzie cieplej.
Znowu słychać huki.
Krzyki żołnierzy niosły się po peronie metra.
Dziewczynka schowała się za mną. Znów płakała.
Zatkałem jej usta rękawem- jeszcze by nas usłyszeli.
Kolejne kroki w tunelu-wiele kroków.
Żołnierze, czemu akurat tędy ?!
Trzeba znikać.
czwartek, 18 kwietnia 2013
Day 1
Jestem w pobliskim metrze.
Wszędzie ludzkie ciała.
Gonili mnie.
Nie wiem ile zdołam się tu ukryć.
Nie mam wody, nie mam niczego- nie mam nikogo.
Strzały ucichły.
Koniec?- chciałby.
Kroki, jakieś kroki.
Ktoś jest w tunelu, widzę światło.
Zaraz- płacz?
Dziecięcy płacz?
Skąd tutaj wzięło by się dziecko- rodzice starali się uratować choć dziecko?
Pójdę tam- albo nie, zaczekam.
Nie mam zamiaru się narażać.
To może być pułapka.
Zaczekam..
Wszędzie ludzkie ciała.
Gonili mnie.
Nie wiem ile zdołam się tu ukryć.
Nie mam wody, nie mam niczego- nie mam nikogo.
Strzały ucichły.
Koniec?- chciałby.
Kroki, jakieś kroki.
Ktoś jest w tunelu, widzę światło.
Zaraz- płacz?
Dziecięcy płacz?
Skąd tutaj wzięło by się dziecko- rodzice starali się uratować choć dziecko?
Pójdę tam- albo nie, zaczekam.
Nie mam zamiaru się narażać.
To może być pułapka.
Zaczekam..
środa, 17 kwietnia 2013
Day 0.
Piszę tyle ile zdołam.
Po całym mieście niosą się huki eksplozji.
Dookoła panoszą się jacyś żołnierze.
Nie wiem co się dzieje.
Strzelają do wszystkich.
Zabili mojego ojca.
Nie wiem co robić.
Nie wiem czy zdołam przeżyć choć do jutra.
Muszę znaleźć inne schronienie- przede wszystkim.
Jakoś się stąd wydostać.
Szukać bezpieczeństwa.
Jeśli takowe gdziekolwiek przetrwało.
Żadnych informacji- Żadne źródło komunikacji nie działa.
Idą tu.
Idą w moją stronę.
Muszę uciekać.
Po całym mieście niosą się huki eksplozji.
Dookoła panoszą się jacyś żołnierze.
Nie wiem co się dzieje.
Strzelają do wszystkich.
Zabili mojego ojca.
Nie wiem co robić.
Nie wiem czy zdołam przeżyć choć do jutra.
Muszę znaleźć inne schronienie- przede wszystkim.
Jakoś się stąd wydostać.
Szukać bezpieczeństwa.
Jeśli takowe gdziekolwiek przetrwało.
Żadnych informacji- Żadne źródło komunikacji nie działa.
Idą tu.
Idą w moją stronę.
Muszę uciekać.
sobota, 13 kwietnia 2013
Żyjemy , ale po co ? Dążymy do czegoś - każdy ma swój cel , każdy realizuje go na swój własny inwidualny sposób. Cieszymy się każdą przeżytą chwilą - w samotności, w gronie najbliższych/rodziny/przyjaciół. Uśmiechamy się do otaczającego nas świata, świat pogrążony w wewnętrznym smutku i agonii również uśmiecha się do nas. Czujemy smutek, czujemy wszystko - z ciągłym nie pozorem kłamiemy ludziom prosto w oczy , że jest dobrze - lub nie, mówimy im wprost, w prost o wszystkim tym co siedzi w nas , we wnętrzu naszego umysłu, stanu ducha, świadomości. Nie chcemy się wyróżniać, odstawać od grupy innych ludzi, dostosowujemy się do nich, zmieniamy się- pozornie. Jesteśmy mili, grzeczni , robimy to co nam każą. Z pozoru- IDEALNI. Z pozoru możemy być każdym, każdym kim zechcemy, ukrywając prawdziwego siebie- tego kim jesteśmy .
środa, 6 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
sobota, 2 lutego 2013
czwartek, 24 stycznia 2013
środa, 9 stycznia 2013
Czas na zabawę.
Chłopak wraz ze swoją niedawno poznaną dziewczyną postanowili przejść się po okolicznym lesie. Po kilku godzinach wędrówki, zboczyli ze ścieżki i zgubili się. Szli wąską , po jej stanie wywnioskowali, rzadko uczęszczaną drogą. Po chwili wędrówki minęli jakiś ceglany mur
i przed nimi okazał się wielki, stary zniszczony budynek.

-No i jak? Wejdziemy do środka czy się boisz? - Chłopak z uśmiechem patrzył na dziewczynę.
-No nie wiem , nie podoba mi się to zbytnio,
-Nie masz się czego bać, jestem przy tobie, obronie cię
-Dobrze.
Dziewczyna dalej patrzyła po froncie zamku, wzdrygnęła się kiedy zobaczyła jakąś postać w jednym z niezabitych okien na poddaszu. Rozejrzała się, jej chłopak był już prawie przy drzwiach.
-Długo mam jeszcze na ciebie czekać?
-Idę ,już idę.
Podbiegła do niego i spróbowali otworzyć wrota. Drzwi nie chciały się otworzyć, chłopak wziął rozbieg i z całym impetem wleciał do środka. Podniosła się chmura kurzu. Wstał, rozejrzał się. Główny hol, stare drewniane podniszczone panele na podłodze, na ścianach gdzieniegdzie ostały się plamy zielonej farby. Na suficie wisiały stare świeczniki. Zniecierpliwiona dziewczyna, cały czas czekała na zewnątrz. W końcu zobaczyła swojego chłopaka.
-Chodź! Jest bezpiecznie. - Złapali się za dłonie i skierowali się w stronę wejścia. Po przekroczeniu progu, z sufitu nad nimi oderwał się spory fragment i spadając zasłonił drzwi, omal nie przygniatając ich samych. Drogi powrotnej już zbytnio nie było, więc poszli dalej holem. Hol przy końcu rozwidlał się na lewo i prawo, oboje zdecydowali się pójść w lewo. Po wejściu do korytarza, za nimi z impetem spadła metalowa płyta odcinająca możliwość drogi odwrotnej . Dziewczyna wystraszona wtuliła się w chłopaka. Korytarz był ciemny, przez szczeliny w zabitych deskami oknach wpadało bardzo mało światła, przez co nie było praktycznie nic widać. Po prawej stronie korytarza był rząd stalowych drzwi z małymi oknami
-Zupełnie jak w jakimś więzieniu albo oddziale psychiatrycznym..
Szli wzdłuż ściany z oknami, ciągle patrząc się za siebie. Korytarz skręcał w prawo i schodami prowadził na kolejne piętro. Korytarz nieustannie ciągnął się z mnóstwem drzwi. Rozglądając się na boki na ścianie zobaczyli niewyraźny napis "Uciekajcie!!" napisany krwią..
-Co to ma znaczyć, chyba ktoś sobie żartuje.
-A co jeśli to jest ostrzeżenie ? Może tutaj naprawdę dzieje się coś niedobrego?
-Mam nadzieje ,że nie..
Coraz bardziej przestraszeni przyspieszyli kroku, gdy zarwała się pod nimi podłoga. Wpadli do szybu i wylądowali w piwnicy.
-Nic ci nie jest ?!
-Tak , jestem cała, poobijana ,ale cała.
Rozejrzeli się po pomieszczeniu. Ceglane ściany zarośnięte mchem i jakimś grzybem, porozrzucane deski, pourywane rury wystające z sufitu i jedne drewniane drzwi. Na podłodze zauważyli parę latarek. Sprawdzali po kolei i jak na złość żadna nie chciała działać. W końcu jedna ostatnia, zapaliła się słabym ,bladym swiatełkiem. Otworzyli drzwi . Przed nimi pokazał się wąski korytarzyk zastawiony praktycznie na całej szerokości starymi,zakrwawionymi łóżkami szpitalnymi. Idąc cały czas , usłyszeli jakiś szmer. Odwrócili się i i po suficie nad nimi coś przepełzło ,coś co wyglądało jak połówka człowieka i zostawiła za sobą krwawy ślad. Dziewczyna z płaczem przytuliła się do roztrzęsionego chłopaka który za nic nie wiedział co to było. Czyżby zwidy? Niczego nie można wykluczyć , szli dalej ceglanym korytarzem, po bokach było pełno rur, w końcu doszli do drewnianych drzwi z małym szklanym okienkiem, chłopak próbował je otworzyć ale niestety były zamknięte, już mieli zawracać gdy coś z impetem uderzyło w drzwi ,jednocześnie je wyłamując. Jakiś gruby , zakrwawiony , nagi.. Facet bez skóry na twarzy zaczął biec w ich stronę, zaczęli mu uciekać, wrócili do pokoju w którym spadli, chłopak zauważył siekierę za beczką, szybko ją podniósł i odrąbał facetowi głowę. Fontanna krwi zalała całą ścianę i ich oboje, dziewczyna patrzyła na swojego chłopaka z przerażeniem, chłopak bez zastanowienia wziął ją za rękę i zaczął biec, przebiegli przez wyłamane drzwi , na ścianach za drzwiami były ślady zakrwawionych rąk , wbiegli po schodach i wyszli na wielki dziedziniec , można by powiedzieć że jest przepiękny.. Gdyby tylko nie te porozrzucane ciała.."Co to do cholery jest?!"- pomyślał chłopak, dziewczyna bez żadnego słowa, cały czas się w niego wtulała. Przystanęli na chwile, ocenili sytuację ,nie było za dobrze, na około ani jednej żywej duszy ,ale jednak było słychać jakieś jęki i krzyki. Przebiegli przez cały dziedziniec, parę ciał za nimi poruszyło się, odwrócili się za nimi szlo paru zombie? Tak , można ich tak nazwać, odwrócili się , zaczęli wbiegać po schodach, już mieli otwierać drzwi gdy nagle z impetem otworzyło je coś w stroju zakrwawionej pielęgniarki, obydwoje wylądowali na dziedzińcu za sobą, chłopakowi z ręki wypadła siekiera , szybko wstał i po nią pobieg, dziewczyna obolała, leżała bez ruchu i tylko patrzyła jak jej chłopak walczy z pielęgniarką zombie. Pierwszy cios przepołowił jej głowę na pół, ale ta dalej uparcie próbowała go zabić, po kolei odrąbywał jej ramiona, i podciął nogę, pielęgniarka przewróciła się i dostała ostatni, nokautujący cios. Nagle dziewczyna zaczęła krzyczeć, chłopak odwrócił się, i zobaczył jak dziewczyna jest wleczona za dwoma zombie, ruszył za nią pędem, ona wciąż krzyczała, wyrywała się, na jego drodze pojawiło się parę kolejnych "nieumarłych". Jeden po drugim padali po odrąbaniu głów, jednak nie zdążył jej dogonić.. Leżała rozerwana w pół w kałuży swojej krwi.. Chłopak załamany padł na kolana, rozpłakał się, patrzył się w jej twarz wykrzywioną i wystraszoną na zawsze , jej pusty wzrok.. Tego było już dla niego zbyt wiele.. Pocałował ją ostatni raz, zamknął powieki, wstał, wytarł twarz, złapał za siekierę i ruszył dalej. Wszedł z powrotem po schodach i wrócił do budynku, drzwi zatrzasnęły się za nim, przestraszony odskoczył , i poślizgnął się na czyjejś odciętej ręce, siekiera wbiła się w panele obok jego twarzy ,wstał oszołomiony, wziął siekierę i szedł dalej prostym korytarzem. cały korytarz wywieszony był starymi obrazami z jakimiś ludźmi, kiedy doszedł do drzwi stracił przytomność. Obudził się na początku tego samego korytarza , podniósł wzrok,i zobaczył przed sobą krwawe ślady ciągnięcia i ślady butów, wstał, obrazy też się zmieniły, z ust i oczy leciała im krew, a jego siekiera była wbita w drzwi na końcu korytarza, pobiegł po nią i rozwalił drzwi do końca. Przed nim objawił się wielki, pusty, biały hol, pełny śladów krwi. Nagle popękały szyby, przez które wpadły dwie kolejne zombie-pielęgniarki. Złapał mocniej siekierę , rozpędził się i zaczęła się walka. Pielęgniarki rozdzieliły się i zaatakowały go od tyłu, ten obracając się z , odciął jednej głowę. Struga czarnej, lepkiej krwi opryskała go całego. Wytarł twarz, skoczył i pociął na kawałki kolejną. Podbiegł do drzwi po drugiej stronie, rozwalił je i przebiegł przez korytarz. Przystanął , w jego głowie ciągle coś powtarzało "patrzeeee na ciebięęę..". Rozejrzał się spanikowany. Za nim było widać tylko odblask jakiś oczu .. Oczy zbliżały się coraz szybciej, cień odsłonił bladą ,trupią twarz..
-Nie uciekniesz miii!!! Już idę po ciebieeeee!!!

Pobiegł prosto przed siebie. Ale korytarz zdawał się nie mieć końca. Upiór był coraz bliżej, gonił go powoli ale skutecznie zmniejszając dystans, aż w pewnym momencie zbliżył się wystarczająco i pociągnął za nogę. Wywracają się ,upuścił broń i z impetem walną o podłogę. Przestraszony , obrócił się , i zobaczył nad sobą bladą twarz nieżywego. Spojrzał upiorowi prosto w zakrwawione oczy.. Po chwili dokładnego przyjrzenia ,rozpoznał swoją dziewczynę. Nie wiedział co zrobić, przytłaczały go teraz wszystkie związane z nią wspomnienia. Ale to trwało chwile. Otrząsnął się, odszukał siekierę ,odciął jej rękę ,wstał .. I światła zgasły, walnął głową o wystający kawałek rury. Obudził się na łóżku w przenikliwie białym pokoju. W głowę miał powkręcane śruby, od jakiegoś stalowego stelażu. Każdy ruch powodował niewyobrażalny ból. Spojrzał na wprost i przed twarzą błysnęły mu dwa ostrza i laser śledzący ruch jego gałek ocznych. Po chwili, podszedł do niego facet w równie białym fartuchu co pomieszczenie. -Zabiłeś moich ludzi, teraz sam zginiesz.
I wbił ostrza w jego oczy. Wszędzie polała się krew.

I to koniec. Szpital pochłonął kolejną osobę.
wtorek, 8 stycznia 2013
Wena twórcza podczas choroby.
Uniwersum: Metro2033 "Do Światła"
"Do światła" napisane przez Rosjanina Andriej'a Diakow'a, jest pierwszym z dwóch tomów posapokaliptycznej powieści w ramach Uniwersum Metro2033. Książka opowiada o losach pewnego chłopca zwanego Gleb, żyje on na stacji "Moskiewska" wraz z pozostałymi ocalałymi. Pewnego dnia, chłopaka wykupił stalker o pseudonimie Taran, a dokładniej wymienił go za tyle mięsa ile warzył chłopak. Taran, zaprowadzając Gleba do swojego bunkra, nakarmił go, dał mu nowe ciuchy. Pokazał mu techniki walki, jak obchodzić się z bronią. Ogółem , szkolił go na drugiego siebie. Pewnego dnia usłyszeli historię o "Arcę" i tajemniczym źródle światła. Postanowili wybrać się i ich poszukać, wraz z inną grupą stalkerów. Czy uda im się dotrzeć do celu? Czy cała grupa dotrze cała? Przekonacie się czytając :D.
W moich oczach ,książka daje wiele do refleksji, człowiek zaczyna zastanawiać się nad tym, czego do tej pory bał się robić, w pamięci najbardziej zapadło mi zdanie "Masz marzenie? Zrób pierwszy krok, bój się bezczynności", swoją drogą motywator jest.
Miłej lektury :3
W moich oczach ,książka daje wiele do refleksji, człowiek zaczyna zastanawiać się nad tym, czego do tej pory bał się robić, w pamięci najbardziej zapadło mi zdanie "Masz marzenie? Zrób pierwszy krok, bój się bezczynności", swoją drogą motywator jest.
czwartek, 3 stycznia 2013
.
Leżę, na wpół żywy, patrzę w sufit. Nie wiem co się dzieje, za oknem słychać jakieś strzały, wybuchy, rodzice biegną, krzyczą żeby biec do piwnicy, schować się. Ale po co ? Skoro i tak wiem ,że już jestem martwy. Podnoszę się, patrze za okno, ruiny moich wspomnień. Wybuch, nuklearna chmura leci w moją stronę. Wybite okno, kawałki przeszywają moje ciało, próbuję zasłonić twarz, ale zacząłem się dusić, gryzący dym, pył, wypełniał płuca. Wstaję, wymiotując krwią, staram się odszukać rodziców. Wchodzę na klatkę, schody się zawaliły, trzeba skoczyć. Nie zdążyłem, stopień się zarwał. Spadłem nadziewając się na pręt. Przeszywający ból przebitej nogi ogarnął całe ciało, ale było w tym bólu coś przyjemnego. Próbowałem się podnieść, zdjąłem nogę z pręta , kulejąc starałem się dojść do piwnicy. Drzwi były wyrwane z wraz z framugą. Rozejrzałem się, wszędzie były ślady spalenizny. Moi rodzice leżeli spaleni na podłodze. Ohydny widok. Zawracam , idę w stronę wyjścia. Drzwi nie chciały się otworzyć. Wziąłem krótki rozbieg, drzwi wyleciały z zawiasów. Boląca noga dała o sobie znać. Kulejąc idę w stronę ulicy. Roślinność dookoła spalona, płoty powalone, w oddali słychać jakieś krzyki. Strach zaczął mnie powoli ogarniać. Chciałem kogoś znaleźć, żeby nie być sam. Ulica ze spalonym asfaltem wyglądała jak zaschnięta pokrywa lawowa, sklepy, większość budynków była zawalona. Porozrzucane wraki samochodów, szczątki ciał. Usłyszałem silnik jakiegoś samochodu w oddali, obróciłem się i w oddali w moją stronę jechała ciężarówka, wojskowa. Czyżby oni mieli z tym coś wspólnego ? Zacząłem iść w ich stronę , machać rękoma. Ktoś wychylił się z kabiny, zaczął coś krzyczeć do kierowcy. Uradowany , że ktoś mnie znalazł , zacząłem kuśtykać szybciej w ich stronę. W ten pasażer wyjął karabin, wycelował i strzelił. Cała wystrzelona seria trafiła mnie w głowę. Kawałki czaszki, mózgu rozbryzgnęły się po asfalcie.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Uniwersum : Metro 2033 "E.W.A."
Zacznijmy od samego Uniwersum- jest to cykl książek różnych pisarzy , zapoczątkowany przez Dmitr'a Gluhovsky'ego. Wszystkie przygody bohaterów książek są umieszczone w postapokaliptycznej wizji rosyjskiego metra . A teraz o samym E.W.A- czyli Ewangelia Według Artema. Jest to 15 stronicowe , nieznane zakończenie pierwszej książki Dmitr'a w, którym główny bohater Artem, opowiada historię jak to się wszystko zaczęło. No,nie ma co się rozpisywać , bo to tylko 15 stron :D. Zakończenie te ,można znaleźć w książce "Do światła" Andriej'a Diakow'a.
A tutaj odnośnik http://www.insignis.pl/news/details/140.html
Miłego czytania :3
A tutaj odnośnik http://www.insignis.pl/news/details/140.html
Miłego czytania :3
niedziela, 30 grudnia 2012
Battlefield 3 : Rosjanin
Książka twórstwa Andy'iego McNab'a byłego żołnierza grupy SAS, oraz Peter'a Grimsdale'a. Głównymi bohaterami książki są Dima Majakowski były żołnierz rosyjskiego oddziału Specnaz i Henry "Black" Blackbourne czynny komandos oddziału US Marines. Akcja książki rozgrywa się w różnych częściach ziemi, od Afganistanu , po New York i Paryż. Obaj dostają zlecenie ,o zlokalizowaniu i rozbrojeniu 3 walizkowych bomb atomowych. Obaj panowie wraz ze swoimi oddziałami, próbują wykonać zadanie, nie wchodząc sobie w drogę. Zwrotem akcji w książce jest spotkanie tych dwóch panów w rozdziale 44. Po tym spotkaniu , salomon, były i najlepszy "uczeń" Specnazu,stał się ich wspólnym wrogiem. Czy uda im się uchronić światowe mocarstwa przed zagładą? Tego dowiecie się z książki :3
Moim zdaniem ,tak książka zasługuję na docenienie, nawet nie tylko przez graczy,co przez zwykłego czytelnika, bo tak szczegółowo opowiedzianej przygody żołnierza jeszcze nie czytałem.
:3
Siemka ludziska! (jeśli ktoś w ogóle czyta mojego bloga :D ). Zakupiłem ostatnio dwie książki ,z zakupu jestem bardzo zadowolony, bo na te dokładnie książeczki czekałem od ich premiery :3. Jutro sylwester ,nie mam żadnych planów. Niestety :C. Może zajmę się renowacją miecza typu katana :d. Wiem, notka krótka, przepraszam, dopiero zaczynam rozkręcać bloga pod względem pisania normalnych postów :). Co do sylwestra, życzę wam w nowym roku samych sukcesów, szczęścia i spełnienia marzeń ;3.
A to tytułowa strona jednej z książek :3
A to tytułowa strona jednej z książek :3
czwartek, 13 września 2012
A po co nazwa?
2.
-Alex, myślisz że jeszcze go spotkamy ?
-Nie wiem, mam nadzieję że nie.
-Ja tak samo, dobra dawaj do szkoły bo się spóźnimy.
-Ok, tylko klucze znajdę.. Dobra mam!
-Ok dawaj dawaj!
Przez całą noc w ogóle nie spałem, zastanawiałem się skąd mógł się wziąć tamten facet. Jakiś eksperyment , w naszym mieście ? Wątpię. Ale niczego nie można wykluczyć, strzelam że będzie takich ludzi więcej.
-David , w ogóle chcesz iść do szkoły? Znalazłem takie jedno miejsce w lesie, może tam pójdziemy ?
-Dobra, to idziemy, ciekawe co znalazłeś.
Alex prowadził w głąb lasu wąską zarośniętą ścieżką, ale lepsze to niż siedzenie w szkole.
Szliśmy jakieś 2 godziny, w końcu pojawiła się jakaś mała chatka.
-Ok jesteśmy. Za tą górką jest baza wojskowa.. Ej słyszysz to co ja ?
-Noo.. Jakby ktoś był w środku.
-Idziemy ?
-Do środka ?
-No do środka, chyba nie do domu co ?
-Ok, ale powoli otwieraj te drzwi, nie wiemy co jest w środku.
Drzwi strasznie skrzypiały.. Ze środka rzuciła się czwórka zombie, zaczęliśmy uciekać, trudno się biegło tą wąską ścieżką .
-Alex ! Oni są coraz bliżej !
-Spokojnie ! Damy rade ! Już niedaleko!
-Jak myślisz, czy oni mają coś wspólnego z tą bazą wojskową ?
-Pewnie tak..
-Testy biologiczne ?
-W 100%.
-Trzeba to na policje zgłosić!
-Ale co oni zrobią, to jest wojsko , oni mają większą władzę!
-Dobra , dajmy sobie z tym spokój..
-Alex, myślisz że jeszcze go spotkamy ?
-Nie wiem, mam nadzieję że nie.
-Ja tak samo, dobra dawaj do szkoły bo się spóźnimy.
-Ok, tylko klucze znajdę.. Dobra mam!
-Ok dawaj dawaj!
Przez całą noc w ogóle nie spałem, zastanawiałem się skąd mógł się wziąć tamten facet. Jakiś eksperyment , w naszym mieście ? Wątpię. Ale niczego nie można wykluczyć, strzelam że będzie takich ludzi więcej.
-David , w ogóle chcesz iść do szkoły? Znalazłem takie jedno miejsce w lesie, może tam pójdziemy ?
-Dobra, to idziemy, ciekawe co znalazłeś.
Alex prowadził w głąb lasu wąską zarośniętą ścieżką, ale lepsze to niż siedzenie w szkole.
Szliśmy jakieś 2 godziny, w końcu pojawiła się jakaś mała chatka.
-Ok jesteśmy. Za tą górką jest baza wojskowa.. Ej słyszysz to co ja ?
-Noo.. Jakby ktoś był w środku.
-Idziemy ?
-Do środka ?
-No do środka, chyba nie do domu co ?
-Ok, ale powoli otwieraj te drzwi, nie wiemy co jest w środku.
Drzwi strasznie skrzypiały.. Ze środka rzuciła się czwórka zombie, zaczęliśmy uciekać, trudno się biegło tą wąską ścieżką .
-Alex ! Oni są coraz bliżej !
-Spokojnie ! Damy rade ! Już niedaleko!
-Jak myślisz, czy oni mają coś wspólnego z tą bazą wojskową ?
-Pewnie tak..
-Testy biologiczne ?
-W 100%.
-Trzeba to na policje zgłosić!
-Ale co oni zrobią, to jest wojsko , oni mają większą władzę!
-Dobra , dajmy sobie z tym spokój..
wtorek, 28 sierpnia 2012
A po co nazwa?
1.
(...)
-Szybko, są coraz bliżej ! Łap siekierę ! Leży w schowku!
-Ok mam!
-Próbuj coś zrobić a ja zabarykaduje drzwi !
-Nie wiem czy dam radę!, jest ich zbyt dużo !
-Dawaj , szybko ! pomóż mi z tą lodówką!
-Noo, to powinno ich na chwile zatrzymać.
-Łap zapałki i rozpal w kominku, posprawdzam czy okna są dalej zabite.
-Kurczaka ?
-Jasne ! Dawaj, i tak nie mamy nic innego.(...)
Jestem David , wraz z moim kumplem Alex'em mieszkamy w małym miasteczku na południu Texasu.
Chodziliśmy do 3 klasy liceum, byliśmy w tej samej klasie. Na dworze skwar, nikomu nie chciało się siedzieć, i nagle..DZWONEK! Cała klasa wybiegła przez małe drzwi na korytarz i prosto nad jezioro, tak, nasza szkoła leżała nad jeziorem. Po 2 godzinach wróciłem do domu, nie mieszkałem z rodzicami, zginęli w wypadku.. Ale mniejsza z tym. Wziąłem się za odrabiane lekcji, matma, polski , biola, i tak zleciały kolejne 2 godziny , hmm.. Trzeba by coś zjeść, żołądek nie dawał mi spokoju. Lodówka, otwieram .. PUSTO.. Ehh mogłem się domyśleć, przecież nie robiłem zakupów przez parę dni. Mniejsza, pójdę zjeść na mieście.
Moja ulubiona restauracja była za rogiem. Zjadłem , popiłem. I do domu spać...
... 3 w nocy , telefon. Dzwonił Alex. -Halo?! David?! Pomocy! Szybko!.
Ubrałem się szybko, i biegem do Alex'a . Rzeczywiście , ktoś się do niego dobijał, chyba jakiś pijak.
-Halo! Proszę pana! Może pan przestać ? Słyszy mnie pan?
Odwrócił się, nie miał połowy twarzy .. Zaczął biec prosto na mnie! Dorwałem jakiegoś kija i go powaliłem. Na chwilę.
-Alex! Nic ci nie jest !?
- Nie, mi nic, ale co z nim?..
(...)
-Szybko, są coraz bliżej ! Łap siekierę ! Leży w schowku!
-Ok mam!
-Próbuj coś zrobić a ja zabarykaduje drzwi !
-Nie wiem czy dam radę!, jest ich zbyt dużo !
-Dawaj , szybko ! pomóż mi z tą lodówką!
-Noo, to powinno ich na chwile zatrzymać.
-Łap zapałki i rozpal w kominku, posprawdzam czy okna są dalej zabite.
-Kurczaka ?
-Jasne ! Dawaj, i tak nie mamy nic innego.(...)
Jestem David , wraz z moim kumplem Alex'em mieszkamy w małym miasteczku na południu Texasu.
Chodziliśmy do 3 klasy liceum, byliśmy w tej samej klasie. Na dworze skwar, nikomu nie chciało się siedzieć, i nagle..DZWONEK! Cała klasa wybiegła przez małe drzwi na korytarz i prosto nad jezioro, tak, nasza szkoła leżała nad jeziorem. Po 2 godzinach wróciłem do domu, nie mieszkałem z rodzicami, zginęli w wypadku.. Ale mniejsza z tym. Wziąłem się za odrabiane lekcji, matma, polski , biola, i tak zleciały kolejne 2 godziny , hmm.. Trzeba by coś zjeść, żołądek nie dawał mi spokoju. Lodówka, otwieram .. PUSTO.. Ehh mogłem się domyśleć, przecież nie robiłem zakupów przez parę dni. Mniejsza, pójdę zjeść na mieście.
Moja ulubiona restauracja była za rogiem. Zjadłem , popiłem. I do domu spać...
... 3 w nocy , telefon. Dzwonił Alex. -Halo?! David?! Pomocy! Szybko!.
Ubrałem się szybko, i biegem do Alex'a . Rzeczywiście , ktoś się do niego dobijał, chyba jakiś pijak.
-Halo! Proszę pana! Może pan przestać ? Słyszy mnie pan?
Odwrócił się, nie miał połowy twarzy .. Zaczął biec prosto na mnie! Dorwałem jakiegoś kija i go powaliłem. Na chwilę.
-Alex! Nic ci nie jest !?
- Nie, mi nic, ale co z nim?..
wtorek, 5 czerwca 2012
Początek
Witajcie !Przede wszystkim chciałbym podziękować mojej kuzynce Gracjanie, za zainspirowanie mnie do założenia tego bloga (blogu?) : ). Na moim blogu będę zamieszczał recęzje książek, filmów i też może chyba gier (ale to późnej.) : D. A co do mojej kuzynki, dziękuje jej za to że jest, za to że mnie wspiera ,za te rozmowy na gg i nie tylko :D, no i w ogóle za wszystko i zapraszam na jej bloga, link podam niżej. No.. Co by tu jeszcze napisać.. Hmm... No , to chyba wszystko .
S.O.A.D.- Question
http://www.grracx33.blogspot.com/
S.O.A.D.- Question
http://www.grracx33.blogspot.com/
Subskrybuj:
Posty (Atom)
